|
Blog > Komentarze do wpisu
Zeus-Zeus, jak mogłeś?
Zeus ma jedną niezaprzeczalną przewagę nad zdecydowaną większością polskich raperów-wciąż się rozwija i próbuje czegoś nowego. I-co najlepsze-w przeciwieństwie do na przykład niezbyt moim zdaniem udanego "Tylko dla dorosłych" Ostrego-wychodzi mu to nad wyraz dobrze. Pominę całą promocyjną otoczkę jaką starał się wytworzyć wokół swojego najnowszego albumu-jeśli ktoś nie wie o co chodzi, znajdźcie wszystko z łatwością na youtube-ale, Bogiem, a prawdą-nie warto. Ja skupię się na muzyce. Bo warto. Bardzo dobrym ruchem ze strony łódzkiego rapera było zaproszenie do współprodukcji albumu Marka Dulewicza. Dzięki temu podkłady są jeszcze lepsze, ciekawsze i bardziej różnorodne niż na jego poprzednich płytach. Są zresztą dość niestandardowe-nawet jeśli jest tu samplowany regularnie wykorzystywany przez polskich producentów funk, to jest to robione w sposób niekonwencjonalny. I te podkłady „żyją”, nie są to na całe szczęście wysamplowane 10-sekundowe pętle, do których tylko dołożono bębny. Lirycznie-jest dobrze, ale po co tyle słów poświęcać internetowym hejterom (pojęcie dość trudne do zdefiniowana i jednocześnie pojemne, notabene ponoć wszyscy polscy raperzy mają ich "w chuju", a prawie każdy musi parę słów-niektórzy nawet więcej niż parę-na ich temat powiedzieć)? Poza tym sam pomysł na album jest dosyć dziwny...Skity jak i większość kawałków sugerują, że jest to koncept album, jednak niektóre tracki nijak nie pasują do reszty (zwłaszcza te wspomniane o heterach). Mam jeszcze uwagę natury-powiedzmy-technicznej-większość refrenów jest po prostu koszmarna, niektóre skutecznie psują odbiór bardzo dobrych zwrotek Zeusa. Jeśli chodzi o warsztat nic nie można mu zarzucić, jest różnorodne flow, są przyspieszenia, jest odpowiednia intonacja. I niektóre pomysły na kawałki też zasługują na uwagę-vide "99942" (szkoda tylko, że chyba ma swoich słuchaczy za idiotów tłumacząc o co chodzi na końcu utworu). „Zeus, jak mogłeś?” sprawia na mnie wrażenie nie do końca przemyślanego. Wystarczyłoby wyrzucić parę kompletnie niepotrzebnych kawałków i zrezygnować z paru niepotrzebnych refrenów i mielibyśmy płytę zasługująca na 9/10 (i to pomimo tego, że kompletnie nie zgadzam się, choćby z tym co Zeus mówi na tej płycie o Kościele). Ale nie jest tak dobrze jak mogło być, zatem Ocena końcowa: 7,5/10 Tracklista: 01. Prolog - Głowa pełna głosów
poniedziałek, 25 kwietnia 2011, grelg
TrackBack
|
|